Od kilku dni w internecie aż huczy od wyników tegorocznej Eurowizji które wygrała Austria. Nie dziwi mnie fakt, że Conchita Wurst wzbudza takie kontrowersje. Wszyscy muszą przyznać, że ta postać zapada w pamięć, bo i tak ma robić. Ten program to po prostu show. Kiedyś takim show był cyrk. Nie, nie porównuję Eurowizji do cyrku, tylko wskazuję pewną analogię.
Osiem lat temu w 2006 prawdziwą kontrowersję na tym konkursie wywołała grupa Lordi która reprezentowała Finlandię. Sporo osób pewnie pamięta te "potwory". To kompletnie ich wyróżniało się na tle całej reszty konkurentów. Tym sposobem zdobyli sporą ilość głosów widzów. Nie umniejszam wartości artystycznej jaką wtedy zaprezentowali.
Sądzę, że ten sam mechanizm zadziałał na tegorocznej Eurowizji. Wygrało połączenie kontrowersji wraz z wartością artystyczną.
Jakie jest moje zdanie na ten temat? Skomentuję to w prosty sposób;
Acha. Ok. <i dalej się zajmuje tym co robił przedtem>
Najlepiej aby ludzie sobie żyli i dali żyć innym w spokoju, przy okazji nikomu nie wyrządzając krzywdy. Wtedy wszyscy byli by szczęśliwi, a tak? Niepotrzebnie sobie ludzie psują krew.
Zjawisko takiego hejtu można również zauważyć w codziennym życiu. Wystarczy, że ktoś się pod jakimś względem wyróżnia z tłumu i od razu jest celem ataku. Dlaczego tak się dzieje? Bo to burzy jedyny słuszny światopogląd pewnej grupy ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz