Od zawsze twierdziłem, że mam troszkę nierówno pod sufitem. Ale nie o tym chciałem napisać. Dla mnie dusza jest nierozerwalnie połączona z psychiką. Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie, że każdy z nas ma w sobie specyficzny płomień.
Nie wiem jak to dokładniej określić, ale jeśli ten wewnętrzny ogień nie ma jakiegoś "paliwa" to zaczyna spalać nas samych. Stąd też chyba wzięło się określenie wypalenie zawodowe. Do czego dążę? A do tego, że każdy potrzebuje jakiegoś swojego celu. Choćby takiego na krótki dystans. Czasem mam wrażenie, że w sobie nie posiadam płomienia, a istny pożar. I w tym momencie pojawia się inne określenie; słomiany zapał. Kiedyś chciałem nauczyć się rysować, czy może raczej szkicować, ale przy pierwszych trudnościach odpuściłem. Chyba będzie warto zabrać się za coś i nie odpuszczać sobie, ot choćby po to aby się nie wypalić i znów popaść w depresję.
Wszystkim życzę aby znaleźli swój cel. Choćby i było nim przeczytanie kilku książek.
czwartek, 17 lipca 2014
Psychika
Subskrybuj:
Posty (Atom)